Hare Kryszna Food for Life

Zapraszamy do dyskusji na temat Przystanku Woodstock!!!

Moderatorzy: Angelina, pączysław, joseph, Marian_PP, klax, Chrabja, Mecc, ania_loki, SzerszeN, rower_pp, Milkee, blubi

Postprzez Modig w Czw Lip 21, 2005 00:29

Akabu napisał(a):Modig --> bo widzisz, tu nie chodzi o naśladowanie smaku mięsa przez jakieś produkty. To by było żałosne, gdyby wege chcieli koniecznie małpować smak mięsa, nie uważasz? Ale że nie próbowałeś prawdziwego (nie ze sklepu) pasztetu z ciecierzycy, to mogę się założyć!

.


Ja rozumiem, tylko odpowiadalem na stwierdzenie Jamaican_woman na temat zastepowania smakow miesnych sojowymi potrawami. Ja naprawde nie mam nic do wegetarian, jestem nawet sklonny uwierzyc ze byc moze w jakims stopniu odzywiaja sie zdrowiej ale sam nie mam zamiaru narazie przechodzic na wegetarianizm :)
Awatar użytkownika
Modig
Nowicjusz
 
Posty: 37
Dołączenie: Śro Sie 11, 2004 11:48
Miejscowość: Poland

Postprzez Kot Behemot w Czw Lip 21, 2005 00:59

Z tematu Hare kryszna food or life zmienilo sie na miesozernosc czy wegetarianizm.
Racja jest jak dupa, kazdy ma wlasna, tak samo jak. Wiec pozwole sobie zabrac ponownie glos.
Mieso - fakt, moze i jestem od niego uzalezniony, ale tez po prostu lubie jego smak.
Rosliny sa dla mnie dodatkiem do jedzenia (chociaz nie do konca, sniadanie to roslinne jem prawie zawsze - chleb z dzemem/miodem).
Smaku tych dziwnych roslin nie znam, ale wcale nie czuje potrzeby poznawania ich.
W kazdym razie Jamaican_Woman prosze powiedz mi, ile z tych roslin wystepuje w Polsce, w stanie dzikim.
Poza tym, kto mi kaze zachowywac roznorodnosc smakow, ich wielki bukiet kosztowac zawsze?
Ja np. uwielbiam schabowe, kotlety drobiowe de volay (nei wiem jak to sie pisze), wolowine w prawie kazdej postaci. I nie czuje potrzeby rozszerzania tego o mieso rekina, slowicze jezyki czy watrobki kolibrow.
Kazdemu podlug jego gustow. Po to czlowiek rodzi sie z wolna wola, zeby mogl wybrac to, co mu odpowiada (mowimy o cywilizowanym swiecie, klasie sredniej ludzi, ktorzy maja jeszcze wybor nieograniczony despotycznie brakiem mamony).
Ty wybralas zycie bez miesa, ja wybralem miesne zycie. Tobieodpowiada Twoj styl jedzenia, ja kocham swoje potrawy. I tego nie zmieni sie.
Pozdrawiam serdecznie
Kot Behemot
 

Postprzez Kot Behemot w Czw Lip 21, 2005 01:02

Aha, jeszcze krociutko na temat soi i innych takich.
Po prostu te wszystkie wytwory sojowe (czy to kotlety, pasztety i inne rzeczy... ) mi nie smakuja. No skreca mnie na mysl, jakbym mial zjesc chleb z pasztetem sojowym (wiem, probowalem, nieznosze).
Mam dosc dziwny gust (nie ma w mojej diecie mleka, serow zoltych, grzybow) i soja nie pasuje mi.
Nie jestem smakoszem, mam po prostu ograniczony gust smakowy.
Pozdrawiam ponownie
Kot Behemot
 

Postprzez tatar.tatar w Czw Lip 21, 2005 08:18

Moze sobie chetni zaloza nowy temat do ciagniecia tej dyskusji ktora w tym temacie jest nie na temat. :D
Swoja droga to taki temacik juz byl tylko wylecial podczas "Wielkiej Czystki".
Aktualnie nie mam nic wiecej do dodania ....
Autor postu otrzymał ostrzeżenie :P
Awatar użytkownika
tatar.tatar
Zaawansowany
 
Posty: 321
Dołączenie: Nie Gru 12, 2004 21:36
Miejscowość: Poznań

Postprzez Misiek w Czw Lip 21, 2005 08:50

Dobra Kocie to co takim razie jadasz :?:
Once I fought in many parts of the world
the "great ideals" for a few years
Once I believed in the ideals
Once I was young
Once I was soldier
Awatar użytkownika
Misiek
Ekspert
 
Posty: 931
Dołączenie: Pią Mar 19, 2004 16:50
Miejscowość: Kwidzyn/Raczki/Warszawa

Postprzez jamaican_woman w Czw Lip 21, 2005 12:18

ziew :D :mrgreen:
JAH is my keeper
(Luciano)
jamaican_woman
Nowicjusz
 
Posty: 17
Dołączenie: Pon Lip 18, 2005 20:47

Postprzez jamaican_woman w Czw Lip 21, 2005 12:29

Kot Behemot napisał(a):Smaku tych dziwnych roslin nie znam, ale wcale nie czuje potrzeby poznawania ich.
W kazdym razie Jamaican_Woman prosze powiedz mi, ile z tych roslin wystepuje w Polsce, w stanie dzikim.

Nie za bardzo mam pojęcie, o co pytasz? Jakiś konkret?...
Kocie Behemocie, może Cię zdziwię, ale JA TEŻ nie przepadam za soją :P heheh.
Ale wiesz, to kwestia tego, czy jesz te świństwa ze sklepu (gotowe kotlety sojowe itd.), czy wyroby własnej produkcji. Różnica naprawdę kolosalna. Jeśli znasz smak tylko tych sklepowych, to się nie dziwię :mrgreen:

Bonus napisał(a): Jakby mięso było niezdrowe toby chyba szkodziło.

Ależ szkodzi !!! :P
Jest przyczyną wielu chorób: miażdżycy, nowotworów jelita grubego (poświadczone wieloletnimi badaniami), cukrzycy, chorób serca, choroby Creutzfieldta-Jacoba, ptasiej grypy (która zabija ludzi).
Mało Ci ?!? :P Dla porównania: naturalne drapieżniki typu tygrys, lew, nie chorują na miażdżycę, choć jedzą wyłącznie mięso. Im jakoś nie szkodzi :mrgreen:
Bonus:
Odnośnie naturalności bądź nienaturalności picia mleka. Picie mleka zwierzęcia obcego nam gatunkowo jest nienaturalne. Naturalne jest, gdy ludzkie niemowlę pije mleko własnej matki (ludzkiej!). Mleko krowy jest przeznaczone dla jej dziecka - cielęcia. Świadczy o tym choćby to, że krowie mleko ma proporcje tłuszczu i innych składników idealne dla cielęcia, po to żeby mogło wykształcić rogi, kopyta i kości. Dla ludzkiego osobnika te składniki mleka są niewłaściwe (czy człowiek potrzebuje rogów i kopyt?)
Jeżeli picie mleka jest naturalne, to dlaczego nie pijesz mleka kota? Albo psa?
Kolejny dowód: człowiek traci enzymy potrzebne do trawienia mleka w ok. 3 roku życia. Z tego wniosek, ze Natura nie zaprogramowała go, by pił mleko w dorosłości. Stąd biorą się liczne choroby.
Lekarz-pediatra dziecka mojej siostry kazał jej odstawić mleko kompletnie i nie podawać dziecku. To samo lekarz dziecka mojej koleżanki.
(podkreślam, że ja osobiście nie mam nic przeciwko mleku, pisałam wcześniej o tym. A to co wyżej podałam, to tylko naukowe fakty)
JAH is my keeper
(Luciano)
jamaican_woman
Nowicjusz
 
Posty: 17
Dołączenie: Pon Lip 18, 2005 20:47

Postprzez Junior w Czw Lip 21, 2005 12:29

Kazdy je to co lubi wiec ta dyskusja jest bez sensu :)
Nie liżemy rowków!!!
Armatka Team na zawsze !!
2004 Armatka 2005 Armatka 2006 Armatka 2007 Jasiek 2008 Armatka 2009 Busola 2010 Burza Loków 2011 Burza Loków 2012 koniec świata :D
Awatar użytkownika
Junior
Ekspert
 
Posty: 771
Dołączenie: Sob Mar 20, 2004 20:56
Miejscowość: Sochaczew

Postprzez jamaican_woman w Czw Lip 21, 2005 12:43

Do Bonus:
Co do jedzenia ośmiornicy i rekina. Wiesz, to dzisiaj żadna egzotyczna nowinka, naprawdę trudno tym zaimponować :mrgreen: Ośmiornicę możesz kupić w większym sklepie spożywczym :P Albo zamówić w restauracji.
Możesz być pewien, że ja ośmiornicy lub rekina nie wzięłabym do ust. Sama myśl o jedzeniu ciała zabitego zwierzęcia budzi we mnie obrzydzenie.

A wiesz, to ciekawe, że "z wegetarianami ciężej się dogadać". Ja właśnie robię drugi kierunek studiów, znam 3 języki obce (z dwóch mam certyfikaty), plus podstawy 2 innych języków, plus podstawy tak egzotycznych języków jak hindi i sanskryt. Wiem że wygląda to kiepsko, pewnie to przez moją "ociężałość umysłową" spowodowaną brakiem mięsa :P
Na resztę Twoich argumentów nie odpowiadam, bo są absurdalne
JAH is my keeper
(Luciano)
jamaican_woman
Nowicjusz
 
Posty: 17
Dołączenie: Pon Lip 18, 2005 20:47

Postprzez jamaican_woman w Czw Lip 21, 2005 12:49

Dobra, z mojej strony to tyle, jak ktoś wyżej zauważył temat dyskusji był całkiem inny :) Ja tu nie chcę mieć na sumieniu jakiegoś offtopiku :P
Ludzie wracajcie do tematu bo wytną Wam topik :mrgreen:
JAH is my keeper
(Luciano)
jamaican_woman
Nowicjusz
 
Posty: 17
Dołączenie: Pon Lip 18, 2005 20:47

Postprzez Modig w Czw Lip 21, 2005 13:23

jamaican_woman napisał(a):(podkreślam, że ja osobiście nie mam nic przeciwko mleku, pisałam wcześniej o tym. A to co wyżej podałam, to tylko naukowe fakty)


A mógłbym prosić o jakieś źródła tych faktów naukowych? Jeżeli cos się określa jako fakty wypadałoby podać ich źródła (nie że Ci nie wierzę oczywiście ale dla mnie fakty bez żadnych źródeł to nie fakty).

Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
Modig
Nowicjusz
 
Posty: 37
Dołączenie: Śro Sie 11, 2004 11:48
Miejscowość: Poland

Postprzez stille w Czw Lip 21, 2005 15:27

a ja lubie kriszna food. najbardziej ta slodka kaszke i fasolke. a i te prazynki. @%/#^& sa, szkoda ze tak malo... tylko ten ryz nie bardzo mi wchodzi. nie biore. a ogolnie to pomysl dobry maja,... za nieduzo kasy mozna sie dobrze najesc. naprawde na dlugo. :D
Awatar użytkownika
stille
Ekspert
 
Posty: 718
Dołączenie: Sob Lip 10, 2004 23:51
Miejscowość: Fredrikstad (NO) / Warszawa (PL)

Postprzez jamaican_woman w Czw Lip 21, 2005 17:21

No, nareszcie ktoś w temacie pisze :P Stille: ta słodka kaszka nazywa się "halava", fasolka to "dhal", a prażynki to "papad" :)

Modig napisał(a): A mógłbym prosić o jakieś źródła tych faktów naukowych?

OK, niech będzie:
* dr Nand Kishare Sharma - lekarz, specjalista w leczeniu nowotworów (autor książki "Mleko cichy zabójca", która była przełomem w poglądach nt. mleka, zamieścił tam mnóstwo faktów o których ja nawet tu nie wspomniałam)
* "Lekarze na Rzecz Medycyny Odpowiedzialnej" - międzynarodowa organizacja (kilka lat temu wydała oświadczenie, w którym ostrzega przed piciem mleka)
* dr Benjamin Spock - autorytet pediatryczny światowej sławy (wypowiadał się przeciw karmieniu dzieci krowim mlekiem wskazując, że powoduje ono anemię, alergię, cukrzycę, otyłość i choroby serca)
* dr T. Nocuń - polski lekarz (autor kilku książek i dziesiątek artykułów)
* E.T.Zawisza - jeden z najwybitniejszych polskich alergologów
* dr M.Bircher-Benner (założyciel słynnej kliniki w Zurychu, leczył tam m.in. wegańską dietą)
* prof. M.Tombak (autor kilku książek)
* Grupa Doradcza d/s Białka przy ONZ (uważają, że dla 2/3 niemowląt na świecie karmienie ich krowim mlekiem oznacza wyrok śmierci. Spowodowane jest to m.in. brakiem przeciwciał, które znajdują się w mleku matki, a nie ma ich w mleku krowim)
* Wydział Pediatrii Uniwersytetu Stanowego w N. Jorku (badania dowodzące, że dla niemowląt szkodliwe jest każde mleko z wyjątkiem mleka matki, a dla człowieka, który jest w stanie przyjmować pożywienie stałe, szkodliwe jest każde mleko)

pewnie jeszcze coś pominęłam
Również Cię pozdrawiam :) i uciekam, naprawdę nie chcę tu robić offtopiku :)
JAH is my keeper
(Luciano)
jamaican_woman
Nowicjusz
 
Posty: 17
Dołączenie: Pon Lip 18, 2005 20:47

Postprzez Bonus w Czw Lip 21, 2005 18:10

Tak jak powiedzialem jest to tylko moje zdanie. Słowa odnośnie wegetarian dotyczą tylko mi znanych (ok.10) a nie ogółu. Ja również dyskusji nie bede prowadzial, bo to sie mija z celem.
Bonus
Ekspert
 
Posty: 1210
Dołączenie: Śro Kwi 06, 2005 07:40

Postprzez jahu w Czw Lip 21, 2005 23:15

Ogolnie czytalem troche ogolnei oz ywieniu i nie wnikajac w to czy to musi byc wege czy nie - zoladek czlowieka przez kilkadziesiat tys lat nie ewoluwal w jakis specjalny sposob i jest najlepiej przystosowany do takiej diety jaka byl hethet dawno temu - wniosek prosty - wszelkei wysok przetworzone produkty spozywcze to w zasadzie kilery.
Mleko wcale tak zdrowe nie ejst jak to wmawiano ze kazdy ma dziennie szklanke wsuwac - fakt - ale osobiscie za nic sie nie zamienie za kubek cieplutkiego kakao :D
Awatar użytkownika
jahu
Ekspert
 
Posty: 1252
Dołączenie: Czw Kwi 29, 2004 16:06
Miejscowość: Gliwice

Postprzez Amigo w Nie Lip 24, 2005 04:18

Mam pytanie do JAMAICAN-WOMAN, ściśle na temat - bo widzę, że się solidnie znasz na kuchni wegetariańskiej. Jeżeli byłaś już choć raz na Woodstocku, powiedz mi - zresztą tu na forum, bo inni też może będą ciekawi - jakie potrawy serwują Krisznowcy i z czego one są przyrządzone. Jestem bardzo tego ciekaw, bo jadę po raz pierwszy. Dzięki Twoim informacjom wyeliminowałbym wszelkie zaskoczenie na miejscu.
Piotr z Rzeszowa
Amigo
Zaawansowany
 
Posty: 150
Dołączenie: Czw Cze 30, 2005 00:01
Miejscowość: Rzeszów

Postprzez Doomsday_Iron w Nie Lip 24, 2005 11:35

jamaican_woman napisał(a): Ośmiornicę możesz kupić w większym sklepie spożywczym :P Albo zamówić w restauracji.
Możesz być pewien, że ja ośmiornicy lub rekina nie wzięłabym do ust.

Ośmiornicy może też bym nie tknął, mimo, że nie jestem wegetarianinem, rekin natomiast ma tak strasznie smaczne mięsko, że nie dorównuje mu żadne hodowlane ;) Miałem okazje kiedyś spróbować i ciągle jak pomyśle, to jestem pod wrażeniem :P
Doomsday_Iron
 

Postprzez jamaican_woman w Pon Lip 25, 2005 12:49

Amigo napisał(a):Mam pytanie do JAMAICAN-WOMAN, ściśle na temat - bo widzę, że się solidnie znasz na kuchni wegetariańskiej. Jeżeli byłaś już choć raz na Woodstocku, powiedz mi - zresztą tu na forum, bo inni też może będą ciekawi - jakie potrawy serwują Krisznowcy i z czego one są przyrządzone. Jestem bardzo tego ciekaw, bo jadę po raz pierwszy. Dzięki Twoim informacjom wyeliminowałbym wszelkie zaskoczenie na miejscu.

Cześć Amigo :)
Ja byłam na wszystkich Woodstockach :) Od 1995 roku.
Zwykle wielbiciele Kryszny serwują na Woodstocku kilka powtarzających się potraw: "dahl" (fasola w sosie z przyprawami, na gęsto), albo zamiast dahlu jest "sabji" (warzywa na ostro), albo czasem jest ryż z warzywami ("pulao") albo sam ryż (przyprawiony). Do tego zawsze jest "halava" (słodka kaszka manna z rodzynkami), + do tego czasem są "papady" (rodzaj prażynek, duże chrupiące cienkie placki przywożone z Indii, lekko ostre w smaku. W Polsce tego nie kupisz). To takie standardowe zestawy :) To są potrawy ściśle wegetariańskie, nie zawierają jajek. Do niektórych używa się mleka (np. halava może być na mleku albo na wodzie, sos do fasoli może być z dodatkiem jogurtu albo bez).
Na miejscu wygląda to tak, że w jednej cenie (jakieś 4 zł) masz kilka potraw na talerzu obok siebie(zwykle 3), dostajesz cały zestaw (nie musisz znać nazw tych potraw żeby o nie poprosić, płacisz za całość).
Smakuje OK :) Dobrze jest mieć pod ręką jakąś wodę do popicia, bo czasem jedzenie jest trochę ostre :P Ale jak masz wrażliwy żołądek to pamiętaj, że to jedzenie gotowane na wielką skalę dla mnóstwa ludzi naraz - więc to trochę tak jakbyś jadł np. w barze szybkiej obsługi itp. Ale ryzyko problemów ze strony żołądka na pewno dużo mniejsze niż gdybyś stołował się w stoiskach z fast-foodami :mrgreen: Ja nigdy nie miałam żadnych sensacji po jedzonku od Krysznowców :)
Tym bardziej jeśli jesteś np. wegetarianinem - w innych stoiskach na Woodstocku praktycznie nie znajdziesz nic dla siebie (jedynie frytki i herbata :mrgreen:)
Jak masz jeszcze jakieś pytania, to pytaj
pozdrawiam
JAH is my keeper
(Luciano)
jamaican_woman
Nowicjusz
 
Posty: 17
Dołączenie: Pon Lip 18, 2005 20:47

Postprzez Fallen w Śro Lip 27, 2005 02:59

hehe zafascynowany Jamaja ugotuj m icos :D hehe coz jesl ichodzi o jedzonko to prazynki dobre ale mal oajdle mbo w zeby wchodza a mam troche ich popsutych :/ wzeszlym rok uzzeby przyjechac isie swietnie bawic wyrwale mdwa kombinerkam iwypazonymi bo maile mzapalenie jakies i m idala antybiotyki no coz niemogl bym z browarem potancowac a to co aj znosze z sercem to wyrwanei zebow na zywca topikus w tak mlodym wieku czyli jak mailem 22-23 lata miale mdwa stanyprzedzawalowe hehe nie ostre stany ale coz serduszk owysiadalo:D ale zyje pije i zyje .. no wracajac do tematu ryz jest bardzo fajny i syty fajnei sie nim napycha aa fasolka jezusie nazareński oddal bym komputer za kucharke ktora by mi ta fasolke robila :D:D:D:D
Fallen
 

Postprzez Slobodan w Sob Sie 13, 2005 22:48

Międzynarodowe Towarzystwo Świadomości Kriszny - to Ruch założony w 1965 roku przez Bhaktivedanta Prabhupada w Nowym Jorku. Doktryna sekty wywodzi się ze starożytnej tradycji duchowej Indii (Kriszna jest jednym z bóstw hinduizmu) i oparta jest na świętych księgach hinduizmu. Sami hindusi odrzucają jednak interpretację harekrisznowców. Filozofia tego Ruchu jest próbą przekształcenia hinduizmu tak, aby był dostosowany do przeciętnego człowieka. Członkowie sekty oddają cześć mitycznemu bogu Krysznie poprzez rozmaite rytuały np. codzienne ofiarowanie pokarmu, śpiew mantr z imieniem Kryszny 1728 razy dziennie. Jest to obowiązkiem i warunkiem zbawienia. Wyznawcy Kryszna stosują ascetyczny wegetarianizm tzn. nie jedzą mięsa, ryb, jajek. Adept podlega kontroli sekty co do diety, stosunków płciowych i specjalnych strojów czyli jest poddawany żelaznej dyscyplinie. Jeśli zachodzi taka konieczność wyznawca powinien być gotów kłamać dla dobra sekty czy nawet popełnić przestępstwo.

Przywódcy Hare Kriszny dzielą ludzkość na adeptów i tych, którzy nie należą do sekty. Oczywiście, ci ostatni mogą być jedynie przedmiotem instrumentalnego traktowania.

Wizja zbawienia u Kryszny, który jest "nieubłagalny" wiąże się z legalistyczną wizją reinkarnacji [reinkarnacja wg. niektórych wschodnich doktryn religijnych to wiara w wielokrotne odradzanie się człowieka po śmierci przez wstępowanie jego duszy w ciało innej istoty - czyli wędrówka dusz] oraz karmy [w indyjskiej religii i filozofii - suma uczynków człowieka, spełnionych w poprzednich wcieleniach, decydująca o charakterze nowej egzystencji w łańcuchu reinkarnacji]; polegającej na zapłacie za uczynki, pozbawionej łaski i miłosierdzia Bożego.

Sekta Hare Kryszna została wylansowana m. in. dzięki jednemu z członków zespołu The Beatles, Georgowi Harrisonowi. Zadedykował harekrysznowcom piosenki: "My Sweet Lord" i "Living in the Material Word" oraz wspierał ich finansowo.

Ruch uznany został za niebezpieczny przez Parlament Europejski, a kilka państw wydało zakaz działalności sekty na swoim terytorium. Trudno się temu dziwić, gdyż ma on niedobrą sławę z racji udokumentowanych przestępstw, takich jak handel bronią, narkotykami czy zabójstwami w łonie samej sekty. Amerykańscy harekrisznowcy są organizacją paramilitarną, dążącą do fizycznej eliminacji nie-adeptów.

Sama osoba Kryszny z chrześcijańskiego punktu widzenia jest niemoralna, gdyż kłamie, kradnie, zabija i uwodzi pasterki. Ogólnie więc jest zaprzeczeniem moralności i miłości.

W Polsce Ruch Świadomości Kryszny działa oficjalnie od r. 1988 i jest bardzo aktywny. Wyznawcy niewiele udzielają się społecznie, wbrew opiniom, które o sobie wypowiadają. Natomiast słyną z rozdawania tanich wegetariańskich posiłków (wcześniej poświęconych Krysznie), sprzedaży na ulicach książek czy kadzidełek zapachowych. Te formy aktywności mają za zadanie reklamę Hare Kryszny i stanowią przedpole dla werbunku do sekty. Następne etapy "wtajemniczania" to: prezentacja wiedzy o jodze, sposobach koncentracji świadomości na obiekcie zmysłowym, muzyka medytacyjna, rytuały oczyszczania, filozofia traktująca o związku z Bogiem poprzez oddawanie kultu Krysznie itp.

Potencjalnymi kandydatami do tej sekty są ludzie młodzi, których bardziej ujmuje zewnętrzne piękno, oprawa niż prawda, zagubieni, sfrustrowani, poszukujący akceptacji i inności. Świadome metody werbunku stosowane przez Ruch Hare Kryszna są wprowadzeniem ludzi w strefę inicjacji religijnej, następstwem czego jest przyjęcie w poczet adeptów. Ta inicjacja dla chrześcijanina jest zwyczajną idolatrią czyli oddawaniem czci boskiej symbolicznemu bóstwu, co stanowi poważne odstępstwo od wiary i zasad religii katolickiej. Nie jest więc prawdą, wbrew obiegowym opiniom jakie wypowiada się o Ruchu Hare Kryszna, że "ich Bóg ma inne imię". Dla katolika to zwyczajna herezja.


źródło : http://www.sekty.iq.pl/katalog/ruchhare.htm
autor : Krystyna Potyrała

I co wy na to ?

gdyż ma on niedobrą sławę z racji udokumentowanych przestępstw, takich jak handel bronią, narkotykami czy zabójstwami w łonie samej sekty. Amerykańscy harekrisznowcy są organizacją paramilitarną, dążącą do fizycznej eliminacji nie-adeptów.


Troszku mnie to zaszokowało ... i takie cos jest na PW <lol>
Awatar użytkownika
Slobodan
Nowicjusz
 
Posty: 75
Dołączenie: Śro Mar 24, 2004 00:37
Miejscowość: Bydgoszcz

Postprzez Slobodan w Sob Sie 13, 2005 22:58

Refleksje po lekturze Nama-Hatta (Hare Kryszna)

Joanna Sarnecka-Drużycka

Przeglądając kilka nieco przypadkowych numerów kuriera Nama-Hatta wydawanego przez polski oddział Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kryszny, trafiłam na artykuły dobrze ilustrujące sposób działania tej grupy i jej politykę względem świata zewnętrznego.

Wyznawcy Kryszny kojarzeni są przede wszystkim z młodymi, kolorowo ubranymi, wesołymi ludźmi rozdającymi darmowe jedzenie na ulicach. Wydają się być spontaniczni, szczęśliwi, wolni. Tym czasem ich działalność nie jest podyktowana jedynie (a może wcale) współczuciem dla biednych, chęcią dzielenia się. To obowiązek, podobnie jak sprzedawanie książek czy kadzidełek. Ponadto tzw. prasadam (sanskryt łaska Kryszny), czyli darmowy poczęstunek, jest poświęcony Krysznie i w jakiś sposób jak wierzą Krysznowcy przemienia jedzącego. Posiłki, którymi karmimy są uduchowione mówi w wywiadzie Madhyadvipem Prabhu. Wszystko, cokolwiek ugotujemy, ofiarowujemy Krsnie, a sami zaś spożywamy to, co on nam łaskawie zostawi. Przyjmując tego typu pożywienie, w naturalny sposób oczyszczamy swoje serce od pożądania, chciwości i gniewu. Także u naszych przyjaciół dostrzegamy, jak olbrzymia jest moc prasadam. Stają się oni spokojniejsi, porzucają nałogi, nie używają wulgaryzmów...(Nama-Hatta 5/96). Można powiedzieć, że poczęstowani są w pewien sposób manipulowani. Tyle, że manipulacja odbywa się na poziomie duchowym. Widząc bhaktę sankritanu (Krysznowiec sprzedający książki J.S.D.) ludzie bardzo często powtarzają: Hare Kryszna, czy Hari Hari. W przyjazny sposób lub z ironią, ale zawsze intonują. Czasem kiedy ironicznie lub nieprzyjemnie odnoszą się mówiąc: "To jest ktoś z Hare Kryszna", wtedy żartuję "Dobrze, że pani to mówi. Nam właśnie chodzi o to, żeby każdy mówił imiona Kryszny". Czasem pukamy do drzwi, ktoś otwiera i pyta: "Czy to jest Hare Kryszna?" - "Tak, Hare Kryszna" - "Nie jestem zainteresowany Hare Kryszna, i nie chcę książek Hare Kryszna, ale spytam żonę: Żono, przyszedł pan z Hare Kryszna. Czy chcesz od niego książki?..." - i w ten sposób intonuje święte imiona (Nama-Hatta 4/96). Prawdę mówiąc jest to rodzaj ograniczania wolności, gdy nie daje się innym wyboru, nie pozwala zadecydować, a wykorzystuje nieświadomość i niewiedzę. Jeszcze bardziej brutalny przykład podobnego działania znalazłam w opublikowanym w numerze 5/ 96 liście. Autorka, Kirtida Sundari dasi, opowiada w nim o swojej drodze do Kryszny. Pisze jak odbiera ją otoczenie, jak powoli i często z trudem przyzwyczaja się do jej życiowego wyboru. Ponadto wspomina o swojej pracy zawodowej. Autorka listu jest nauczycielką wychowania fizycznego min. w domu studenckim i w przedszkolu. Tak jak nie gorszy mnie zbytnio hatha-joga dla studentek, wszak są pełnoletnie, tak działalność tej pani w przedszkolu jest zwyczajnie nieetyczna. A oto fragment listu: "Prowadząc pewnego rodzaju zajęcia z rytmiki z maluszkami w jednej z wiejskich placówek oświatowych, można było słyszeć jak dzieci wrzeszczały: Haribol! (imię boga - J.S.D.). Myślałam, że mury popękają, a ludzie ze wsi zbiegną się, by zobaczyć co się dzieje. Dzieci lubią konkursy i słodycze. Słodkie kulki w koszyczku nazywają się haribolki. Kto głośniej krzyknie Haribol! wygrywa konkurs i otrzymuje słodką kulkę". Tym bardziej fałszywie brzmią słowa jednego z sympatyków ruchu wyrażone w tekście na pierwszej stronie tegoż numeru (5/96). Była to odpowiedź na artykuł zamieszczony we Wprost, a traktujący o sektach. Umieszczanie ruchu religijnego, jakkolwiek idealistycznym by nie był, w artykule o satanistach i grupach praktykujących seks zbiorowy, to rzecz przykra i krzywdząca, która wymaga wyjaśnienia. W państwie szanującym wolność wyznania i sumienia może stanowić wręcz jej zagrożenie, co ostatnio staje się co raz bardziej realne... Rzeczywiście, natomiast artykuł we Wprost z pewnością nie naruszył niczyjej wolności. Dowodem jest chociażby fakt, że można się z nim nie zgadzać, polemizować. Czy wspomniana wcześniej nauczycielka dała taką możliwość swoim małym uczniom? Czy dają ją rozdający prasadam?

Ruchowi Hare Kryszna zarzuca się przede wszystkim izolacjonizm. Większość tzw. bhaktów mieszka w świątyniach a kontaktuje się ze światem zewnętrznym tylko podczas sprzedaży książek. Wiele słyszy się o rodzinnych tragediach związanych ze zamianą wyznania. Tymczasem jakby na przekór temu w kurierze Nama-Hatta przeczytać można o obowiązku szacunku dla rodziców. W numerze 4/96 zamieszczono reportaż ze spotkania bhaktów z rodzicami. Zorganizowała je świątynia wrocławska w trosce o ... dobro rodziny (?). Prawdę mówiąc podejrzewać można, że ruchowi zwyczajnie zależy na poprawieniu swojego wizerunku. Autorka reportażu: Isa Tattya dasi jest matką bhakty. Rozumie trudności rodziców z zaakceptowaniem nowej sytuacji i ich lęk o własne dziecko. Jednocześnie cały tekst jest bardzo patetyczny, stanowi swoistą pochwałę rodziny, nieustannie wspomina o długu wdzięczności, który ma się względem rodziców. Tak, nasi rodzice są bardzo cierpliwi i tolerancyjni, któż inny zniósłby czasem fanatyczne, szalone, neofickie zachowanie świeżo, a czasem i nieświeżo, upieczonych bhaktów. Każdy z nas, no może prawie każdy, ma coś w swym względzie na swoim sumieniu (swoją drogą pojęcie sumienia nie pochodzi chyba z tego kręgu kulturowo-religijnego; ciekawe jest to pomieszanie języków J.S.D.). Jeśli więc wyznawcy Hare Kryszna są tak otwarci, dlaczego, jak sami przyznają: tak późno zarządzający Świątynią zorganizowali tego typu spotkanie. Byłoby mniej nieporozumień w rodzinach, mniej łez i rozczarowań. Nie wiem dlaczego tekst ten wydał mi się podejrzany. Może był nazbyt patetyczny, nadęty? Mam wrażenie, że prócz chęci poprawienia sobie wizerunku, ruch Hare Kryszna widzi w kontaktach z rodzicami jeszcze jeden, istotny cel. Pragnący kontaktu ze swymi dziećmi rodzice, bardzo łatwo mogą dać się wciągnąć w działalność ruchu. Stają się więc potencjalnym łupem. Nigdzie nie jest to wyrażone expresis verbis, jednak wyczuwa się to gdzieś pomiędzy wierszami: ...Kryszna powiedział, iż objawia się tylko inteligentnym. I tak rzeczywiście jest. Nasi rodzice to ludzie wyjątkowi, niezwykli. Naogół bardzo dobrze wykształceni, prezentujący prestiżowe zawody.(...) Nasi rodzice to osoby w wielu wypadkach doskonale znający śastry i śledzący udział tychże we współczesnej literaturze naukowej. Mama Radhika-vallabhy Prabhu uświadomiła zebranym obecność cytatów z Bhagavad-gity w pedagogicznych pozycjach autorstwa prof. Gniteckiego i Pasterniaka. Drodzy bhaktowie, często biegniemy na drugi koniec świata, by zaangażować ludzi w służbę oddania. I dobrze, biegnijmy na chwałę Panu, ale pamiętajmy też, że tuż obok stoją święte osoby gotowe ją pełnić. Musimy wspólnie wszyscy pamiętać, że wiara jaka by nie była to nieodłączny element rodziny, nawet podzielonej religijnie. Jeżeli nasze dzieci będą współdziałać z rodzicami, a nie zamykać się mantrując samotnie i znikając w świątyniach na długie dni, napewno będzie zgoda i zrozumienie(4/96). To właśnie z owej troski o rodzinę powołano wewnątrz ruchu Grupę Wspierania Rodziny. Dowiadujemy się o tym w numerze 6/97. W wywiadzie, prowadzący Grupę również stwierdzają, że problemy wywołuje raczej fanatyzm neofitów niż rzeczywista filozofia ruchu. Rodzice chętnie opowiadają nam o swoich doświadczeniach z Ruchem Świadomości Kryszny. Natomiast ich dzieci bhaktowie często nie chcą o tym rozmawiać. Część z nich uważa utrzymywanie dobrych związków z rodzicami za materialny sentyment. Rodzice, obserwując zachowanie dzieci, postrzegają Ruch Hare Kryszna przez pryzmat ich działań, które nie zawsze są zgodne z naszą filozofią.(...) Młodzi bhaktowie chcą być bardziej papieskimi niż sam papież (znów ciekawe pomieszanie języków: bhaktowie papiescy?! J.S.D.) Prawdę mówiąc ton w jakim mówi się o rodzicach dzieci będących w ruchu Hare Kryszna nie przekonuje mnie. Przypomina raczej to, co nazywa się bombardowaniem miłością. Jest to swoista promocja ideologii ruchu wśród potencjalnych wyznawców.

W innym numerze (5/96) bhakta Bartek Szewczykowski radzi jak godnie przeżyć Święta Bożego Narodzenia. Z pewnością dla większości wyznawców Kryszny jest to swoista szkoła przetrwania. W tej trudnej chwili proponuje postawę tolerancji i szacunku dla tego, co święte dla innych. Cechą wajsznawy (wielbiciela Boga) jest umiejętność spostrzegania pozytywnych cech w działaniu innych, które potrafi zaangażować w służbę dla Kryszny z korzyścią dla wszystkich. Pewnie dlatego tekst kończy się stwierdzeniem: Osobiście postaram się, aby na wigilijnym stole obok najlepszego na świecie barszczu mojej mamy (...), stały na stole warzywa z kazeiną i tradycyjna (podkreślenie moje J.S.D.) halawa.

Lektura tekstów zamieszczanych w kurierze Nama-Hatta prowadzi mnie do dwóch wniosków. Po pierwsze Ruch Hare Kryszna stosuje bardzo nieuczciwą politykę. Choć głosi tolerancję, szacunek dla inności i wszystko to, co tak pociąga młodzież, z tolerancją nie ma nic wspólnego. Działa przebiegle dbając jedynie o interesy ruchu. Drugi wniosek to swoisty brak dystansu do siebie u wyznawców ruchu. Te przedziwne imiona zaczerpnięte z sanskrytu, sztuczne tworzenie hinduskiego klimatu w całkowicie odmiennych warunkach kulturowych, wszystko to jest czasem po prostu śmieszne. Próbuję wyobrazić sobie panią Kirtidę Sundari dasi, która ubrana w granatowy dres z lampasami, lub może czarne legginsy i t-shirt, idzie powoli z sali gimnastycznej, gdzie odbywała się lekcja hatha-jogi do pokoju nauczycielskiego. Tam, nie zważając na dym z papierosów zaintonuje boskie imiona, a potem zje na drugie śniadanie prasadam.


To też mnie zaciekawiło ... co wy na to ?:P
Awatar użytkownika
Slobodan
Nowicjusz
 
Posty: 75
Dołączenie: Śro Mar 24, 2004 00:37
Miejscowość: Bydgoszcz

Postprzez Slobodan w Sob Sie 13, 2005 23:15

http://sec25.webpark.pl/relacje.htm

i jeszcze to ;/ Jak widac pokazuja nam na PW to co chca nam pokazac ;)
Awatar użytkownika
Slobodan
Nowicjusz
 
Posty: 75
Dołączenie: Śro Mar 24, 2004 00:37
Miejscowość: Bydgoszcz

Postprzez baskotka w Sob Sie 13, 2005 23:41

A ja tak może nie dokońca na temat,bo wątek chodzi teraz różnymi drogami,ale mnie teraz taka ochota na fasolkę i ten pyszny ryż naszła,że zaraz nie wytrzymam :D
baskotka
 

Postprzez Pudelek w Nie Sie 14, 2005 01:03

baskotka napisał(a):A ja tak może nie dokońca na temat,bo wątek chodzi teraz różnymi drogami,ale mnie teraz taka ochota na fasolkę i ten pyszny ryż naszła,że zaraz nie wytrzymam :D


a mnie nie do końca. jak dawali w niedzielę jedzonko za darmo to nawet tam zajrzałem - naładowli pełną michę, ale zjadłem może 1/3. za suche :(

jednak wole zapiekanki 8)
Awatar użytkownika
Pudelek
Zaawansowany
 
Posty: 471
Dołączenie: Pon Lip 18, 2005 22:07
Miejscowość: spodchmurykapelusza

Postprzez adamw w Nie Sie 14, 2005 10:57

a ja osobiście drugiego dnia nie miałej już sił iść wieczorkiem do kryszny, poszedłem więc zjeść sobie jarską kysznę. Jakie to było niewyobrażalne świństwo! Tłuste, jakieś takie bezsmakowe. Za rok będę się już żywił tylko we własnym zakresie albo właśnie u kryszny. Rzadnego G. już na dole nie kupię.
A jedzonko u kryszny jest naprawdę świetne! Smaczne, syte i pożywne - to się czuje po prostu.
Daj się ponieść fali ludzkich serc
adamw
Nowicjusz
 
Posty: 14
Dołączenie: Wto Lip 05, 2005 19:27

Postprzez straszna_wiedzma w Nie Sie 14, 2005 12:11

halava nieco nie pasuje do reszty..... :roll:
czesciej patrze sie na wschod
chyba tam patrze od zawsze
gwiazdy tona w rzece znow
brodza kiedy noce jasne
Awatar użytkownika
straszna_wiedzma
Ekspert
 
Posty: 1170
Dołączenie: Wto Lip 19, 2005 13:27
Miejscowość: Warszawa i inne wioski

Postprzez Scarlett w Nie Sie 14, 2005 12:45

Kurcze może jeszcze za krótko na tym świecie żyje, ale co do wypowiedzi jamaican_woman dotyczącej „szkodliwości” wynikającej z picia mleka bym się raczej nie zgodziła :? niom ale naukowcen nie jestem :wink:

Jestem wege, a jedzonko na PW u HK jest bardzo smaczne....choć na zjedzenie halavy nie miałam już sił, za dużo tego jest jak na mnie – ale zawsze gdzieś obok znajdzie się jakiś niedożywiony ludek wiec jedzona nie trzeba marnować :wink:

Hehe.... Slobodan od ładnych partu lat mam w domu książke o założycielu HK i jest tam tez dużo o samym założeniu Międzynarodowego Towarzystwa Świadomości Kriszny, o jedzonku, stylu życia itd. itp. :roll: jednym słowem też byłam troszkę zaskoczona :shock:
Poza tym mója koleżanka miała kiedyś w szkole spotkanie z chłopakiem, który „uciekł” z HK....i też niezłe cyrki się tam działy podobno :roll:
'W moim kraju W moim kraju
Wieje czarny wiatr Znów nie mogę spać'
Awatar użytkownika
Scarlett
Zaawansowany
 
Posty: 491
Dołączenie: Sob Mar 20, 2004 00:22

Postprzez mikroos w Nie Sie 14, 2005 13:10

Scarlett napisał(a):za dużo tego jest jak na mnie – ale zawsze gdzieś obok znajdzie się jakiś niedożywiony ludek wiec jedzona nie trzeba marnować :wink:

daj spokoj, czuje sie teraz jak niedozywione dziecko z Etiopii po dojedzeniu na PW Twojej porcji jedzonka z HK :lol: :lol:
---->
mikroos
Zaawansowany
 
Posty: 161
Dołączenie: Sob Gru 25, 2004 21:32
Miejscowość: znienacka

Postprzez KasicA_6 w Nie Sie 14, 2005 14:05

ja tez jestem vege...ale jak dla mnie fasoka jest paskudna...w sumie znalazlam sobie na dole lepsze zarelko,nazywalo sie to "zaje*bista zapiekanka" i mozna sie nie bylo super najesc!!byla to taka bulka jak do zapiekanki tylko nie z samym serem pieczarkami i keczuperm,ale z takimi duszonymi,podsmazanymi warzywami:pieczarki,papryka,kukurydza i jescze troche,w sumie wszystkiego nie pamietam....i bylo polane keczupem,musztarda i majonezem....za 5 zetuff sie najadlam na caaaly dluuugi woodstockowy wieczor;)
KasicA_6
 

Postprzez mikroos w Nie Sie 14, 2005 14:15

KasicA_6 napisał(a):z takimi duszonymi,podsmazanymi warzywami:pieczarki,papryka,kukurydza

hehehe, szczegolnie ta pieczarka zaliczona do warzyw :lol:

sorki jesli jestes urazona, nic zlosliwego, po prostu rozbawilo mnie to serdecznie :lol: pozdro!
---->
mikroos
Zaawansowany
 
Posty: 161
Dołączenie: Sob Gru 25, 2004 21:32
Miejscowość: znienacka

Postprzez Asia6-8maja w Nie Sie 14, 2005 19:12

A mi @%/#^&ście smakowało jedzonko u hare kryszny (do tego za darmo miałam :D haha i bez kolejki 8) - choć z tego drugiego przywileju tylko raz skorzystałam gdy miałam tylko 2 h wolne na odpoczynek) Halawa @%/#^& - w domu już sobie pewne eksperymenty z nią poczyniłam :D najlepiej było ostatniego dnia gdy rozdawali już ostatek jedzenia i został tylko ryż i halawa - dostałam jej cały kubek :!: :!: :!: mniam :!: :D

Cieżko bez kryszny bedzie ten rok wytrzymać :D
PUNX NOT DEAD
Awatar użytkownika
Asia6-8maja
Nowicjusz
 
Posty: 97
Dołączenie: Śro Maj 11, 2005 19:49
Miejscowość: kraków

Postprzez joseph w Nie Sie 14, 2005 19:45

a w sobote wieczorek (~23:00) przypalili chyba fasolkę, była znacznie ciemniejsza, i smak nieco "odbiegał" :)
Awatar użytkownika
joseph
Moderatorek
 
Posty: 1824
Dołączenie: Pią Mar 19, 2004 20:43
Miejscowość: Gdansk / Lublin

Postprzez sarin w Nie Sie 14, 2005 19:56

a jak u was z placeniem za zarcie?,ja zauwazylem ,ze koles poprosil o pol porcji bo ma przy sobie 1,50 pln i normalnie dala mu tacke.
Przy kolejnym moim posilku tez powiedzialem ze poprosze troche mniej,dalem 2 zeta i dostalem normalna porcje.
Awatar użytkownika
sarin
Zaawansowany
 
Posty: 206
Dołączenie: Sob Lut 05, 2005 22:26
Miejscowość: Bielsko<->Katowice

Postprzez joseph w Nie Sie 14, 2005 20:07

sarin napisał(a):a jak u was z placeniem za zarcie?,ja zauwazylem ,ze koles poprosil o pol porcji bo ma przy sobie 1,50 pln i normalnie dala mu tacke.
Przy kolejnym moim posilku tez powiedzialem ze poprosze troche mniej,dalem 2 zeta i dostalem normalna porcje.


jednemu człowiekowi chciałem kupić jedną porcje, ale dostał pełną porcje za to co zapłacił, czyli 21 gr.

później zmieniłem koszulkę na czerwoną - jedzenie było za free :)
czasami nawe jadem 3-4 porcje dziennie, to dlatego że nawet bardziej mi odpowiadało od "patrolowych" obiadów.
Awatar użytkownika
joseph
Moderatorek
 
Posty: 1824
Dołączenie: Pią Mar 19, 2004 20:43
Miejscowość: Gdansk / Lublin

Postprzez Beyzi w Nie Sie 14, 2005 20:19

KiNiO napisał(a):smakowac smakowalo, dobre weganskie zarcie - choc w sumie pewnie sobie robia 100 razy lepsze, bo tak zadne krysznowca jedzacego to cos to nie widzialem :P


Nie widziales z prostego wzgledu... Oni jedza dopiero jak nakarmia innych. Taka ideologia
Póki co na wozie... :)
Beyzi
Zaawansowany
 
Posty: 411
Dołączenie: Czw Sie 11, 2005 10:43
Miejscowość: wszechświat

Postprzez Beyzi w Nie Sie 14, 2005 20:32

A wiecie co Krisznowcy robi± w ToyToy'u????? Halawe ;)
Póki co na wozie... :)
Beyzi
Zaawansowany
 
Posty: 411
Dołączenie: Czw Sie 11, 2005 10:43
Miejscowość: wszechświat

Postprzez Galikanokus w Pon Sie 15, 2005 10:54

Beyzi napisał(a):A wiecie co Krisznowcy robią w ToyToy'u????? Halawe ;)


Hehe w Toi Toiu to raczej ci z gastronomi przygotowywali padlinę do jedzenia :wink:
Awatar użytkownika
Galikanokus
Nowicjusz
 
Posty: 23
Dołączenie: Pią Cze 18, 2004 12:27
Miejscowość: z Antybździmu

Postprzez joseph w Pon Sie 15, 2005 12:03

troche będzie mi brakować jedzenia Kriszny, tym bardziej że na 5 tyg. zmieniam diete na "norme wyżywienia 020" :D
Awatar użytkownika
joseph
Moderatorek
 
Posty: 1824
Dołączenie: Pią Mar 19, 2004 20:43
Miejscowość: Gdansk / Lublin

Postprzez Ankha w Pon Sie 15, 2005 14:48

Beyzi napisał(a):A wiecie co Krisznowcy robią w ToyToy'u????? Halawe ;)


to dość dziwne bo z tego co wiem w toiach robi sie rzóżne inne rzeczy ale napewno nie halawe! mnie bardzo smakowała :)
natomiast bałam sie jeść fasoli :twisted:
Awatar użytkownika
Ankha
Uzależniony
 
Posty: 3513
Dołączenie: Pon Paź 25, 2004 18:33
Miejscowość: Wągrowiec

Postprzez Freja w Pon Sie 15, 2005 16:48

Ja lubie żarcie od krisznowców...
Co prawda po tegorocznym woodstocku troche mniej. Ale... ale...
Szukałam cię we wszystkich miejscach, w których ciebie nie ma
I nie znalazłam tych miejsc w których ty jestes........
Awatar użytkownika
Freja
Nowicjusz
 
Posty: 10
Dołączenie: Nie Lip 11, 2004 18:01

Postprzez Isiaczek w Wto Sie 16, 2005 19:01

oj jedzonko u hary-hary bylo wysmienite, zwlaszcza po tym jak sie nie mial nic w ustach przez dwa dni :) najlepsza byla fasolka i ta słodka papka-pychotka ;) ale mogliby jeszcze bardziej urozmajcic to zarelko :)
Isiaczek
 

Postprzez -pablo- w Wto Sie 16, 2005 19:28

a mnie tam nie smakowało <ble> jak zjedłem to mialem roztrój żołądka przez pół dnia :):):) ale hary chips był dobry ;)
-pablo-
 

Postprzez Isiaczek w Wto Sie 16, 2005 21:55

mnie tam nic nie było po tym hary-jedzonku :) a hary-chips był rzeczywiście pyszny :)
Isiaczek
 

Postprzez Pudelek w Wto Sie 16, 2005 23:23

ja sie tylko załapałem na darmowe w niedziele - sam ryż. wyszuszony jak diabli, większości nie zjadłem :?

a potem chyba z 3 razy pędem na stronę... :evil:
Awatar użytkownika
Pudelek
Zaawansowany
 
Posty: 471
Dołączenie: Pon Lip 18, 2005 22:07
Miejscowość: spodchmurykapelusza

Postprzez Galikanokus w Śro Sie 17, 2005 08:41

Pudelek napisał(a):ja sie tylko załapałem na darmowe w niedziele - sam ryż. wyszuszony jak diabli, większości nie zjadłem :?


Ja dostałem w niedzilę też sam ryż i to masę mi nasypali, dodałem keczupu i było pychotka :D
Awatar użytkownika
Galikanokus
Nowicjusz
 
Posty: 23
Dołączenie: Pią Cze 18, 2004 12:27
Miejscowość: z Antybździmu

Postprzez Pudelek w Śro Sie 17, 2005 10:15

u nas była juz tylko musztarda, za którą nie przepadam :(
Awatar użytkownika
Pudelek
Zaawansowany
 
Posty: 471
Dołączenie: Pon Lip 18, 2005 22:07
Miejscowość: spodchmurykapelusza

Postprzez Marishka w Pią Lis 11, 2005 22:56

Marishka
Nowicjusz
 
Posty: 28
Dołączenie: Wto Lip 26, 2005 21:37

Postprzez Marishka w Pią Lis 11, 2005 22:57

*prasadam
Marishka
Nowicjusz
 
Posty: 28
Dołączenie: Wto Lip 26, 2005 21:37

Postprzez martuch w Sob Lis 12, 2005 22:04

mi bardzo smakowalo! szczegolnie to zolte w kubku (halawa?) bo za to znajomym oddawalam nawet prazyki :D
martuch
 

Postprzez Magdusia w Sob Lis 12, 2005 22:53

moja skromność wrodzona pozwala napomknąć mi o tym, ze jednak dużo lepsze od HARRY KRYSZNA FOOD FOR LIFE duzo lepsze na minionym woodstocku bylo MAGDUSIA FOOD FOR LIFE prawda? :D
wiec moze o tym porozmawiamy? :) podzielcie się swoimi doświadczeniami :!:
Image Prowadzi mnie od lat niewidzialna siła, która nadaje sens i każe trwać...
Awatar użytkownika
Magdusia
Ekspert
 
Posty: 1176
Dołączenie: Czw Lip 22, 2004 12:41
Miejscowość: -- Wrocław to stan świadomości -- ale teraz Piaseczno (jeszcze w Warszawskiej strefie biletowej!):D

PoprzedniaNastępna

Powróć do Woodstock - ogólne



Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot]

cron